Astronautyka
Jeśli Cię zaciekawiły treści które tu się znajdują i chcesz mieć dostęp do pełnej zawartości portalu nalezy się zarejestrować.
Po rejestracji i zalogowaniu będą mieli Państwo dostep do pełnej treści portalu.
Specjaliści z NASA przeczesują kolejne częstotliwości radiowe w poszukiwaniu jakiegokolwiek sygnału z sondy Phoenix. Uważają, że urządzenie przetrwało marsjańską zimę. Lądownik jednak milczy.
30 stycznia w Planetarium Śląskim odbyła się prelekcja dla członków chorzowiskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii. Jej tematem nie była jednak astronomia, lecz nieznane do tej pory fakty związane z misją Apollo 11.
Nie mam pojęcia jakim cudem Państwowym Wydawnictwom Technicznym udało się opublikować w 1957 roku, po tej stronie żelaznej kurtyny, prognozy anglosaskiego futurysty. Chyba należy dziękować Gomułce i atmosferze popaździernikowej odwilży w czasie której wszystko było możliwe - nawet atrakcyjnie wydana pozycja z masą ilustracji. I co ciekawe - pojazdy kosmiczne przyszłości przedstawione na tych rysunkach nie mają wymalowanych na sterach czerwonych gwiazd.
Donald Slayton nie jest najsławniejszym astronautą NASA. "Żelazny Deke" poleciał w kosmos tylko raz, a i na ten jeden, jedyny orbitalny lot musiał czekać aż 13 lat. I choć nigdy nie powierzono mu dowództwa statku kosmicznego, to właśnie on przeszedł do historii jako "Wielki Szef". Kierując Biurem Astronautów Slayton decydował bowiem o tym, kto poleci na Księżyc, a dla kogo Srebrny Glob do końca życia pozostanie jedynie marzeniem. Swoje wspomnienia Slayton spisał w wydanej w 1994 roku autobiografii o prostym tytule "Deke!".
Jeśli chcesz aktywnie uczestniczyć w pracach portalu napisz do nas>>>